Krzywe ściany zobaczysz dopiero przy montażu mebli
Mierzymy odchylenie ścian od pionu, poziom sufitu oraz kąty w narożnikach. To pomiary, których nie da się zrobić „na oko" — różnica kilku centymetrów na długości pokoju bywa niewidoczna, dopóki nie przystawi się do ściany prostej szafy.
Konsekwencje są bardzo praktyczne i kosztowne. Przy krzywych ścianach zabudowa meblowa musi być robiona na wymiar, płytki układa się z rosnącą fugą, a między szafą a ścianą zostaje klin, który trzeba maskować listwą.
Sprawdzamy też, czy przekątne pomieszczenia są równe. Gdy się różnią, pokój nie jest prostokątem — a wtedy panele, płytki i zabudowa nigdy nie ułożą się równolegle do ścian.
Nie oceniamy „czy ładnie wygląda", tylko odnosimy pomiar do normy PN-B-10110 dotyczącej tynków gipsowych, która określa dopuszczalne odchyłki. Dzięki temu wynik nie jest kwestią opinii, lecz konkretną liczbą, którą można przedstawić deweloperowi lub sprzedającemu.
Norma dopuszcza m.in. odchylenie powierzchni do 5 mm mierzone łatą 2-metrową oraz odchylenie od pionu rzędu 3 mm na 1 m wysokości. Kąty proste kontroluje się na ramieniu 1 m z tolerancją ok. 4 mm. Zaostrzone wymagania obowiązują dla wyższych kategorii wykończenia, dlatego zawsze podajemy, wobec jakiego kryterium oceniamy.
Przekroczenie tych wartości to podstawa do zgłoszenia wady w protokole odbioru. Zgłoszona w terminie kosztuje dewelopera; zauważona po roku — Ciebie.
Kluczowe jest rozróżnienie, z jakim pęknięciem mamy do czynienia. Cienkie rysy skurczowe na tynku czy w narożach płyt g-k są zjawiskiem typowym i naprawia się je przy malowaniu.
Zupełnie inaczej traktujemy rysy ukośne biegnące przez naroża okien i drzwi, pęknięcia rozszerzające się ku górze oraz szczeliny na styku ścian i stropu. Mogą świadczyć o pracy konstrukcji lub osiadaniu budynku — a to problem, którego nie rozwiązuje szpachla.
Jeżeli pęknięcie budzi wątpliwości, zaznaczamy to wprost w raporcie i zalecamy opinię konstruktora. Wolimy uczciwie wskazać granicę naszej oceny, niż zbagatelizować coś, co może kosztować dziesiątki tysięcy złotych.
Ściany opukujemy na całej powierzchni. Zmiana dźwięku na pusty, bębniący oznacza, że tynk w tym miejscu odspoił się od podłoża i trzyma się wyłącznie sąsiednich fragmentów.
Taki tynk wygląda idealnie do momentu, w którym zaczniesz wiercić w ścianie pod półkę albo kołek uchwytu telewizora. Wtedy odpada płatami, a naprawa oznacza skucie i tynkowanie całej ściany.
Sprawdzamy też okładziny w łazience i kuchni — głucha płytka najczęściej pęka po miesiącach użytkowania, a wymiana pojedynczej sztuki rzadko kończy się dobrym efektem wizualnym.
Odbierasz mieszkanie od dewelopera? Zadzwoń!
☎ 536-364-747